Trzy kroki od siebie, czyli najlepszy melodramat XXI wieku?

Sentymentalna, wzruszająca podróż ku poszukiwaniu prawdziwego szczęścia. Tak można opisać ten niewątpliwie mistrzowsko zrealizowany film wyreżyserowany przez Justina Baldoniego. Każdy ma oczywiście inne poczucie wartości i oczekiwania wobec swojego życia. Większość jednak czuje prawdziwe szczęście podczas przebywania z osobami, których się kocha i to własnie pokazuje nam Haley Lu Richardson grająca Stelle oraz Cole Sprouse w roli Willa.

Fabuła tego filmu podąża schematami klasycznego melodramatu. Można powiedzieć, że jest typowym „wyciskaczem łez”, który budzi ogromne emocję podczas jego oglądania. Jednego jednak mogliśmy być pewni, melodramat słynie z tego, że przedstawia zazwyczaj piękne historię, są one wyjątkowo smutne i wzruszające ale ich zakończenie jest zupełnie odmienne co do naszych oczekiwań. Trzy kroki od siebie opowiada o dziewczynie imieniem Stella, która jest chora na mukowiscydozę. To własnie ta śmiertelna choroba stanowi największą przeszkodę na drodze miłosnego spełnienia dwójki młodych osób. Cierpiący na tę samą chorobę Stella i Will poznają się w szpitalu, nie mogą oni jednak zbliżyć się do siebie na mniej niż tytułowe trzy kroki. To wszystko powoduję, że film ogląda się ze ściskającym gardłem i łzami w oczach. Takie filmy są niezwykle ważne dla społeczeństwa. Pokazują one, ze powinniśmy wykorzystywać swoje życie w pełni, cieszyć się każdą chwilą. Dopiero w takich momentach możemy sobie uzmysłowić ile nasze życie jest warte, a czego nie potrafimy docenić.


Dodaj komentarz