Sentymentalna, wzruszająca podróż ku poszukiwaniu prawdziwego szczęścia. Tak można opisać ten niewątpliwie mistrzowsko zrealizowany film wyreżyserowany przez Justina Baldoniego. Każdy ma oczywiście inne poczucie wartości i oczekiwania wobec swojego życia. Większość jednak czuje prawdziwe szczęście podczas przebywania z osobami, których się kocha i to własnie pokazuje nam Haley Lu Richardson grająca Stelle oraz Cole Sprouse w roli Willa.
Fabuła tego filmu podąża schematami klasycznego melodramatu. Można powiedzieć, że jest typowym „wyciskaczem łez”, który budzi ogromne emocję podczas jego oglądania. Jednego jednak mogliśmy być pewni, melodramat słynie z tego, że przedstawia zazwyczaj piękne historię, są one wyjątkowo smutne i wzruszające ale ich zakończenie jest zupełnie odmienne co do naszych oczekiwań. Trzy kroki od siebie opowiada o dziewczynie imieniem Stella, która jest chora na mukowiscydozę. To własnie ta śmiertelna choroba stanowi największą przeszkodę na drodze miłosnego spełnienia dwójki młodych osób. Cierpiący na tę samą chorobę Stella i Will poznają się w szpitalu, nie mogą oni jednak zbliżyć się do siebie na mniej niż tytułowe trzy kroki. To wszystko powoduję, że film ogląda się ze ściskającym gardłem i łzami w oczach. Takie filmy są niezwykle ważne dla społeczeństwa. Pokazują one, ze powinniśmy wykorzystywać swoje życie w pełni, cieszyć się każdą chwilą. Dopiero w takich momentach możemy sobie uzmysłowić ile nasze życie jest warte, a czego nie potrafimy docenić.